Posty

Łzy - "Bez słów..." (2011)

Obraz
  17 listopada 2010 w zespole Łzy zakończyła się pewna epoka. To właśnie wtedy, za pośrednictwem strony internetowej, muzycy poinformowali o odejściu Anny Wyszkoni, wokalistki tak lubianej przez publiczność. Każda zmiana za mikrofonem (nie ma znaczenia, czy mowa jest o wokalistce, czy wokaliście) wprowadza niemałe zamieszanie w szeregi grupy. Powiedzmy sobie szczerze, to właśnie zmiana głównego wokalu (należy tutaj dodać, że nie lidera, bo nie każdy/a wokalista/ka nosi miano lidera grupy) największy sen z powiek spędza właśnie fanom zespołu.    Anna Wyszkoni postanowiła rozpocząć działalność na własną rękę, natomiast jej dawni kompani zorganizowali casting na nową wokalistkę grupy.  1 stycznia 2011 roku rozpoczął się nowy początek. Nie dość, że ludzkość wkroczyła w nowy, 2011 rok, to dla Łez, jak i fanów grupy, nastał podwójny początek. To właśnie w Nowy Rok ogłoszono także nowy początek w grupie – Annę Wyszkoni zastąpiła znacznie młodsza Sara Chmiel (urodzona  ...

Anthrax - "Among the Living" (1987)

Obraz
     Zacznę nietypowo. A mianowicie: wyznaniem wstydu. Wstydzę się, że ja – nazywająca się wielką miłośniczką muzyki metalowej, postanowiłam zapoznać się z dorobkiem Anthraxu tak późno. Zespół Anthrax zaliczany jest do zespołów pod dumnie brzmiącą nazwą: Wielka Czwórka Thrash Metalu. Dlaczego to właśnie Anthrax był ostatnim zespołem ze wspomnianej grupy, z którym postanowiłam się zapoznać? Dlaczego nie pierwszym, nie drugim albo chociażby trzecim? Myślę, że „winą” można obarczyć pozostałe grupy, które należą do tego zaszczytnego grona.  Metallica, Megadeth oraz Slayer. Wszystko jasne? No właśnie. Te wielkie nazwy… Nazwy, które przyciągają. A jakby tego było mało, wielu miłośników thrashu wolałoby widzieć na miejscu Anthraxu inny zespół, a mianowicie: Testament. To właśnie te powody sprawiły, że z muzyką zaproponowaną przez Anthrax postanowiłam poczekać. Powtórzę raz jeszcze, żeby wszystko było jasne: bardzo mi z tego powodu wstyd.  Mamy rok 1986. To właśnie wted...

Magda Femme - "Extremalnie" (2004)

Obraz
     Magda Femme, była wokalistka niegdyś szalenie popularnej grupy Ich Troje, po wydaniu dwóch solowych albumów (debiutanckiego "Empiryzmu" oraz dobrze przyjętego "5000 myśli"), postawiła tym razem na zmianę brzmienia. Wokalistka znana dotychczas z delikatnych, popowych piosenek postanowiła zaryzykować i pokusić się na flirt z pop-rockiem (za gitary na płycie odpowiedzialny jest Tomasz Lubert, znany jako gitarzysta zespołu Virgin).    Na pierwszym singlu promującym album znalazł się ostry numer, idealnie pasujący do koncepcji i tytułu albumu. Kawałek znany pod tytułem "Daleko stąd" opowiada o negatywnych emocjach, a raczej o tym, jak one wpływają na człowieka. "Pod kontrolą masz swój koszmarny świat. Widzisz tylko to, co widzieć chcesz. Nie rozumiesz mnie, nienawidzisz się, gardzisz wszystkim tym, co dobre jest" oraz "W lustrze obca twarz, nie wygl ądasz tak; ktoś namalował na niej strach". Magda nawołuje do o...

KAT - "Ballady" (1993)

Obraz
     KATA poznałam gdzieś na początku mojej drogi z muzyką metalową; to jeden z tych podstawowych zespołów w naszym kraju, także nie sposób było go pominąć. Jednak przyznam się, że nie od razu przypadł mi do gustu. Swego czasu, muzyka proponowana przez zespół była dla mnie zbyt mroczna. Jedynymi utworami, które lubiłam, była legendarna "Łza dla cieniów minionych" (znajdująca się zresztą na omawianym albumie) oraz "W sadzie śmiertelnego piękna". I to w zasadzie było na tyle, co łączyło mnie z KATEM na wiele lat. Zmieniło się to za sprawą pewnego jegomościa, który zaraził mnie sympatią do tego zespołu (pamiętam tę całą kolekcję kaset KATA widniejąc ą na jego półce ; ) ). To sympatia trwa do dziś i nie zanosi się na to, by choć na chwilę przygasła.    Na "Ballady", które zostały wydane w 1993 roku, składa się zaledwie dziewięć kompozycji, lecz nie są to krótkie utwory. Wbrew pozorom, nie jest to w pełni album kompilacyjny; prócz kilku kompozycji, które zna...

Hey - "Ho!" (1994)

Obraz
      Hey jest jednym z tych zespołów, które znam praktycznie od zawsze. Moje pierwsze skojarzenie pochodzące z muzyką tej szczecińskiej grupy to rok tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiąty siódmy i słynna powódź tysiąclecia. To właśnie w tamtym czasie, wszędzie, gdzie tylko była taka możliwość, rozbrzmiewała „Moja i twoja nadzieja”, jeden z najsłynniejszych hitów Hey’a. Co ciekawe, utwór pochodzi z debiutanckiej płyty, która została wydana kilka lat wcześniej, jednak wersja z roku dziewięćdziesiątego siódmego znacznie różni się od pierwowzoru. „Moja i twoja nadzieja” została nagrana ponownie, z innymi artystami, ponieważ utwór zyskał miano tzw. hymnu powodzian, dlatego dochód ze sprzedaży nowej wersji został przeznaczony na rzecz ofiar powodzi. Przyznam, że w tamtym czasie – będąc pięcioletnią dziewczynką – nie cierpiałam tej piosenki. Kojarzyła mi się właśnie ze wspomnianą powodzią, z tragedią, o której trąbiły wszystkie media w Polsce. Jednak dziś pochylę się nad d...